Kiedy rozmawiam z właścicielami firm, często słyszę: „Stworzyliśmy stronę dwa lata temu, a teraz mówicie, że trzeba ją praktycznie zrobić od nowa”. To nie jest problem złej agencji – to problem podejścia do tworzenia stron internetowych. W branży, w której frameworki mają czas życia krótszy niż niektóre telefony, budowanie stron „na teraz” to jak kupowanie samochodu, który rozpadnie się po przejechaniu 50 000 km.
Dlaczego strony internetowe tak szybko się starzeją?
Nie chodzi o to, że developerzy celowo używają przestarzałych technologii. Problem leży gdzie indziej. Większość stron powstaje w odpowiedzi na konkretne, aktualne potrzeby: „potrzebujemy sklepu”, „musimy mieć wizytówkę online”, „klienci chcą się rejestrować”. Developer wybiera narzędzia, które najlepiej rozwiązują TE problemy, ale rzadko myśli o problemach, które pojawią się za rok czy dwa.
Weźmy przykład frameworka JavaScript. W 2020 roku Vue 2 było standardem. Dziś Vue 3 jest nowym standardem, a migracja między wersjami to często przepisanie połowy kodu. Jeśli twoja strona była zbudowana „sztywno” wokół Vue 2, teraz stoisz przed wyborem: albo płacisz za migrację, albo zostajesz z coraz bardziej przestarzałym rozwiązaniem.
Ale to nie tylko kwestia frameworków. Architektura backendu, sposób przechowywania danych, nawet struktura CSS – wszystko to ma swoją datę ważności. Widziałem strony, gdzie zmiana koloru głównego wymagała edycji 47 plików CSS, bo nikt nie pomyślał o zmiennych CSS na początku projektu.
Trzy filary „długowiecznej” strony internetowej
1. Architektura warstwowa zamiast monolitu
Wyobraź sobie dom zbudowany jako jedna wielka betonowa bryła. Chcesz wymienić okna? Musisz rozbić ścianę. Chcesz dodać piętro? Niemożliwe. Tak działa większość stron internetowych – jako monolity, gdzie frontend, backend i baza danych są tak splątane, że zmiana jednego elementu psuje trzy inne.
Rozwiązanie? Architektura warstwowa. Frontend komunikuje się z backendem przez API, backend ma czysto oddzieloną logikę biznesową od warstwy danych. Kiedy pojawi się nowy, lepszy framework frontendowy, możesz wymienić tylko frontend, nie dotykając backendu. Kiedy trzeba zmienić bazę danych, modyfikujesz tylko warstwę dostępu do danych.
Przykład z naszej praktyki: dla klienta z branży edukacyjnej zbudowaliśmy system, gdzie frontend był w React, backend w Laravel, a baza danych PostgreSQL. Po dwóch latach klient chciał dodać aplikację mobilną. Ponieważ mieliśmy czyste API, stworzenie aplikacji zajęło 30% czasu, który potrzebowalibyśmy, gdyby system był monolitem.
2. Konwencja ponad konfiguracją
To brzmi technicznie, ale w praktyce jest proste: strona powinna być zbudowana według jasnych zasad, które każdy developer może zrozumiesz w godzinę. Używamy zawsze tej samej struktury plików, tych samych nazw zmiennych, tych samych wzorców projektowych.
Dlaczego to ważne? Bo za rok, dwa lub pięć, kiedy przyjdzie czas na zmiany, nowy developer (lub nawet ten sam, który już zapomniał szczegóły) nie będzie musiał godzinami analizować, jak to wszystko działa. Po prostu otworzy projekt i od razu zobaczy strukturę.
W jednym z projektów wprowadziliśmy zasadę: każdy komponent ma dokładnie określoną strukturę – najpierw importy, potem definicja komponentu, potem style. Wydaje się banalne, ale gdy po 18 miesięcy wróciliśmy do rozbudowy, oszczędziliśmy około 40% czasu, który normalnie poświęcilibyśmy na „odkrywanie”, jak projekt jest zbudowany.
3. Dokumentacja jako część kodu
Najgorsze, co może usłyszeć developer, to: „dlaczego to tak zrobiłeś?” a odpowiedź brzmi: „nie pamiętam”. Dlatego dobry kod dokumentuje się sam przez swoją czytelność, ale kluczowe decyzje architektoniczne muszą być zapisane.
Nie chodzi o stustronicowe dokumenty, które nikt nie czyta. Chodzi o krótkie komentarze przy ważnych fragmentach kodu: „używamy tej biblioteki do paginacji, bo obsługuje lazy loading, którego nie ma w standardowym rozwiązaniu” albo „ten endpoint zwraca dane w tym formacie ze względu na kompatybilność ze starszą wersją aplikacji mobilnej”.
Praktyczne zasady, które wdrażamy w każdym projekcie
-
Zasada odwróconych zależności – moduły wysokiego poziomu nie zależą od modułów niskiego poziomu. Oba zależą od abstrakcji. W praktyce: jeśli zmienisz system płatności z Stripe na Przelewy24, modyfikujesz tylko jeden moduł, nie cały system zamówień.
-
Testy jako dokumentacja – pisząc testy, nie tylko zabezpieczamy się przed błędami, ale też dokumentujemy, jak system powinien działać. Nowy developer może przeczytać testy i zrozumieć funkcjonalność bez zaglądania do kodu produkcyjnego.
-
Regularne przeglądy techniczne – co kwartał sprawdzamy, czy nie pojawiły się nowe, lepsze rozwiązania dla kluczowych części systemu. To nie znaczy, że co kwartał wszystko zmieniamy. Ale wiemy, kiedy np. biblioteka do obsługi formularzy ma już następcę i możemy zaplanować migrację, zanim obecna przestanie być wspierana.
Co to oznacza dla twojego biznesu?
Przede wszystkim oszczędność pieniędzy i nerwów. Strona zbudowana z myślą o przyszłości może kosztować 20-30% więcej na starcie, ale za to:
- Rozbudowa o nową funkcjonalność zajmuje 30-50% czasu w porównaniu do strony „monolitycznej”
- Migracja na nowsze technologie to dni, a nie tygodnie pracy
- Nowi developerzy wchodzą w projekt szybciej, co obniża koszty utrzymania
- Możesz reagować na zmiany rynkowe w tygodnie, a nie miesiące
Mieliśmy klienta, który po roku od uruchomienia sklepu chciał dodać system subskrypcji. Ponieważ ich strona była zbudowana modularnie, implementacja zajęła 3 tygodnie. Dla porównania – dla innego klienta z podobnym sklepem, ale zbudowanym „tradycyjnie”, podobna funkcjonalność zajęła 10 tygodni, bo każdą zmianę trzeba było testować pod kątem wpływu na cały system.
Jak zacząć, jeśli już masz stronę?
Nie musisz rzucać wszystkiego i zaczynać od nowa. Proces modernizacji można rozłożyć w czasie:
-
Audyt techniczny – zidentyfikuj najsłabsze punkty: które części strony najtrudniej jest zmieniać? Gdzie developerzy spędzają najwięcej czasu przy modyfikacjach?
-
Priorytetyzacja – zacznij od najbardziej krytycznych elementów. Jeśli twoja strona ma wolny backend, który utrudnia rozbudowę, zacznij od niego. Jeśli problemem jest frontend, który nie pozwala na responsywne zmiany, skup się na nim.
-
Stopniowa refaktoryzacja – przy każdej nowej funkcjonalności, zamiast „dopisywać” kod do istniejącego, przeprojektuj fragment systemu tak, aby nowa funkcjonalność i podobne przyszłe zmiany były łatwe do wprowadzenia.
-
Budowanie kompetencji – albo w swoim zespole, albo wybierając agencję, która rozumie, że tworzenie stron to nie projektowanie „produktu”, ale projektowanie „systemu, który będzie ewoluował”.
Podsumowanie
Tworzenie stron internetowych, które nie starzeją się technologicznie, to nie kwestia używania najnowszych, najmodniejszych technologii. To kwestia architektury, konwencji i podejścia. To myślenie o tym, co będzie za rok, dwa, pięć lat – nie w sensie przewidywania konkretnych funkcjonalności, ale w sensie przygotowania systemu na nieuniknione zmiany.
Najlepsza strona internetowa to nie ta, która ma najwięcej funkcji dziś, ale ta, która za dwa lata wciąż będzie można łatwo rozwijać, bez konieczności przepisywania połowy kodu. W świecie, gdzie technologie webowe zmieniają się szybciej niż trendy w social mediach, to właśnie podejście decyduje o tym, czy twoja inwestycja w stronę internetową zwróci się w ciągu lat, czy będzie co dwa lata wymagała kolejnej dużej inwestycji.
Pamiętaj: każda strona internetowa kiedyś będzie wymagała zmian. Różnica między dobrą a złą architekturą polega na tym, czy te zmiany będą kosztować 10% czy 100% wartości początkowej projektu.

